 |
C(ahan): Mała, wstawaj!
M(aciejka): Nghygdy. |
 |
M: Spadaj! Daj spać lalce umęczonej! |
 |
C: Ciekawe, czym się tak panna zmęczyła. Wczoraj cały dzień się wylegiwałaś. |
 |
M: Jeszcze pewnie z jakiegoś błahego powodu mnie budzisz skoro świt, zapewne do zdjęć, teraz to ci się chce aparat wyciągać, a na wakacjach to nieee, bo po co!
C: Ale... Tam ludzie byli... |
No i się panna nafochała. A co ja biedna poradzę, że na wakacjach na wsi nie było żadnego fajnego miejsca do robienia zdjęć, a w Warszawie było "ludzi jak mrówków"? Poza tym, kilka zdjęć to ja mam... Sporo zyskują po powiększeniu.
Oficjalny koniec zdjęć z wakacji. Nie potrafię się przełamać i robić zdjęć przy ludziach. Ma ktoś na to jakiś sposób? Przez to nie dałam rady zrobić zdjęć w naszej stolicy, chociaż widziałam kilka fajnych kadrów.
 |
M: No dobra, może zapozuję, no ale wiesz... Sweter? W taki gorąc? Serio? |
 |
Czyż ona nie jest piękna? |
 |
Tą piękną lamą z warszawskiego zoo kończę pokaz zdjęć. |
Piszę podczas krótkiej przerwy w wakacjowaniu. Po szesnastu dniach bez internetu wyjeżdżam na kolejne czternaście, również bez dostępu do komputera. Tym razem już bez lalek. Jakoś będę musiała to przeżyć ;) Pozdrawiam!